MENU

Sesja narzeczeńska jesienią – warto ją mieć w swoim albumie!

Jesień to przepiękna pora roku. Fotografowie mają mnóstwo możliwości, żeby korzystać z dobrodziejstw tego sezonu, a pary mogą mieć piękne pamiątki. Jesienna sesja narzeczeńska ma w sobie coś kojącego, naturalnego, niemal zawsze romantycznego. Wychodzi to maksymalnie autentycznie. Na potwierdzenie tych słów zaprezentuję Wam owoce (dojrzałe jak jesienne jabłuszka) pewnej sesji.

 

Kamila i Szymon są sympatyczni i otwarci, więc było przemiło i panowała przyjazna atmosfera. Lubię sesje ze “świeżakami”, jak czule Was pozwolę sobie nazwać – zanim się jeszcze poznamy. Również uwielbiam, gdy wracacie i mamy okazję nawiązać jeszcze głębszą relację. Specjalnie dla czytelników tego artykułu o sesji narzeczeńskiej jesienią, wprowadzę Was trochę w szczegóły o tej parze: Kamila jest nauczycielką i tłumaczką języka niemieckiego, zaś Szymon to radca prawny w międzynarodowej firmie, która ma swoją siedzibę w województwie podlaskim. Dojrzali, zakochani, troskliwi. Miałem okazję z nimi spotkać się jeszcze parę razy, ale o tym gdzie indziej… A teraz! Spójrzcie tylko na tę jesienną sesję narzeczeńską, z której bije tyle emocji! Jednakże zacznijmy od początku…

 

Jesienna sesja narzeczeńska – październik to dobry okres

Każdy miesiąc ma swoje wady i zalety. Jako fotograf ślubny zawsze wynajduję różne okazje i niezależnie od prognozy pogody czy temperatury szukam możliwości na fajne sesje: plenerowe, jak i w różnych wnętrzach. Zdjęcia Kamili i Szymona robiliśmy w październiku, jednym z cudownych miesięcy. Miejsce, w którym wykonaliśmy ujęcia to klimatyczny Rezerwat Przyrody Krzemianka. Ta lokalizacja kryje w sobie piękne zakamarki i nieraz korzystałem z uroków rezerwatu. Zobaczcie! Już wykonywałem tam niegdyś sesję ślubną, której efekty możecie oglądać tutaj: sesja ślubna Białystok

A to sesja brzuszkowa. Jak widać, to miejsce ma potencjał wręcz uniwersalny: rodzinna sesja ciążowa w plenerze

Pamiętajcie, że zawsze dostosowuję swoje pomysły i nieraz szalone idee do klientów, ich potrzeb i temperamentu. Podobają się Wam takie okoliczności? Może już w głowie rodzi się jakiś pomysł, nad którym popracujemy?

Ale wróćmy do naszej sesji narzeczeńskiej jesienią, bo mam Wam jeszcze parę rzeczy do powiedzenia!

 

jesienna sesja narzeczeńska

 

Kamila i Szymon – luz przepisem na sukces. Efekt jest kosmicznie ładny!

Niezależnie od tego, czy zdjęciom przyjrzycie się dokładnie czy je pobieżnie przejrzycie, jedno widać od razu. Nie ma tu ciśnienia, są realne uczucia i fantastyczny luz. Po tłumaczce i radcy prawnym można by się spodziewać jakiejś nadmiernej powagi. Jednak stereotypy jak widać mylą! Nie było ciśnienia, żadnych dziwnych oczekiwań, tylko czysta frajda i spokój w sercach zakochanych. Nooo, czasem ustępował on małym szaleństwom. Zdjęcie, na którym stykają się noskami jest bardzo słodkie! Puściły hamulce, było ekstra. “Smyranie się” listkiem po noskach, berek, całuski zasłaniane znalezionym liściem paproci (żeby nie było, ktoś zerwał go wcześniej ;)). Były nawet przewalańce na kocu obsypanym liśćmi! Istny szał. A co najśmieszniejsze, Kamila wytargała nawet Szymona za nos. Zabawa była przednia.

 

Co ważne, jesienna sesja narzeczeńska nie ma za wielu reguł (liczy się spontan), ale warto pamiętać o dresscodzie. Nie mówię tu o jakichś osobliwych, niesamowitych przebraniach. Wystarczą jesienne kolorki i dobry humor, który to podkreśli. Jak widać, Kamila i Szymon pięknie wpisali się w okoliczności natury. Zdjęć zrobiliśmy całe mnóstwo, bo dzięki temu, że wciągnęli się w super zabawę to… fotografie robiły się niemal same! To nie magia, to chemia między nimi. I mój wkład :).

Co ciekawe, nie było dużego słońca, a pogodę uznaję za udaną! Ostre promienie uwydatniają niedoskonałości, ludzie nie panują nad mimiką… Takie światło było w sam raz, a my bez niedogodności mogliśmy kontynuować jesienną sesję narzeczeńską.

 

Jesienna sesja narzeczeńska to pomysł na prezent

Taka okolicznościowa sesja (w sumie nie tylko jesienna, nie tylko narzeczeńska, każda!) stanowi ciekawą inspirację prezentową. Co mogę obiecać, to świetna atmosfera, brak sztucznego nadęcia… Nigdy nie zmuszam nikogo do pozowania. Naturalność to podstawa. Zdjęcia również publikuję na blogu tylko po uzyskaniu zgody od moich klientów. Myślę, że znajdziemy idealny złoty środek. A tymczasem oglądajcie efekty sesji złotej jesieni!

Więcej o tego typu sesjach znajdziecie tutaj: sesja narzeczeńska – jak się przygotować

Spodobała Ci się ta jesienna sesja narzeczeńska? Zobacz te równie urokliwą sesję narzeczonych w lesie: sesja narzeczeńska Białystok

CLOSE